Przyjąłem Jezusa jako mojego Zbawiciela, kiedy miałem około 12 lat. Ale już jako małe dziecko chodziłem do zboru z rodzicami i słyszałem Ewangelię i myślałem, że jestem zbawiony, ponieważ robiłem te wszystkie rzeczy, co zbawieni ludzie, ale nie potrafiłem wyjaśnić kiedy i jak przyjąłem Jezusa, i tak naprawdę nie miałem 100% pewności tego, że jestem zbawiony, czasem ją miałem bo akurat nic złego nie zrobiłem, ale kiedy zgrzeszyłem wątpliwości waracały. Żyłem tak dopóki moja mama przy okazji kolejnej rozmowy na temat mojego złego zachowania zadała mi kilka pytań odnośnie zbawienia, bo w moim życiu nie było widać wzrostu. Szczególnie zapadło mi w pamięć jedno: “komu służysz?”. Potem myślałem nad tym, o czym rozmawiałem z mamą, czytałem Biblię. Pewnego razu czytałem książkę o doktrynie o zbawieniu i autor pisał tam też o piekle. Wtedy naprawdę zrozumiałem Ewangelię i poprosiłem Jezusa, aby mnie zbawił.